Czy ja już mówiłam, że zamierzam wiosnę i lato przezimować?
Otóż tak właśnie będzie, bo z tymi czapkami to w ogóle mi nie przechodzi, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie - jak ich nie dziergam to o nich myślę i zdaje się, że nie ma już dla mnie ratunku...
Zrobiłam dotąd kilka modeli na podstawie gotowych wzorów i tak mnie trochę korciło, żeby spróbować po swojemu. W podjęciu decyzji pomogła mi Halina vel Healthy, która więcej miała wiary w moje siły niż ja sama :) Jeszcze raz dzięki, Halinko za impuls zwany potocznie kopniakiem :)
I tak oto powstały berety z motywami podejrzanymi u nieocenionej Alice Starmore.
Na początek wzięłam tęczową włóczkę (Zauberball) i postanowiłam sprawdzić, jak te same kolory prezentowac się będą na diametralnie różnych tłach.
Na beżu (nazywanym przez Magic Loop, ku mojej uciesze, jasnym wielbłądem) tęczowe kolory prezentują się tak:
Na czarnym tle te same kolory prezentują się zupełnie inaczej...
Podczas dziergania wydawało mi się, że takie połączenie może być za bardzo energetyczne, ale chyba nie jest źle.
No i ostatnia próba, świeżo ściągnięta z talerza ;)
Spodobała mi się ta kombinacja kolorystyczna z lekko miętowym tłem.
No i ta część beretu wygląda bardzo zacnie:
Ostatnio zapowiadałam też powrót prządki marnotrawnej.
Przędłam jak serce mi dyktowało i wyszło jak wyszło. Najpierw wzięłam się za szarości, których przedsmak prezentowałam w poprzednim poście. Finkę przędło się cudnie, ale trochę wyszłam z wprawy...
Wydawało mi się, że to singiel chociaż na 300m podwójnej nitki. Po skręceniu okazało się, że wyszło mi tego zaledwie 200m/100g. Nitka jest w dodatku niedokręcona i choć to u mnie norma, to przy takiej grubości zdarzać się to nie powinno.
A teraz trochę statystyk. Zanim usiadłam do finki miałam sporą przerwę w przędzeniu, więc na tym pierwszym motku dopiero nabierałam tempa. Całość powstała w 3h50min, z czego 30min zeszło mi na skręcaniu podwójnej nitki.
Następnie w wirtualnym towarzystwie Chmurki uprzędłam kolejną finkę, tym razem w kolorze brązowym (moorit). Miał wyjść podobny metraż, ale wyszło mniej, dużo mniej...
Jest tego zaledwie146m/100g, za to z przyzwoitym (jak na mnie) skrętem, który wreszcie pokazuje jedwabisty połysk tej czesanki. I właśnie dlatego tak mnie dręczy ten mój brak wyczucia... Źle skręcona wełna nie dość, że pozbawiona jest sprężystości, to ma inne właściwości optyczne, nie odbija tak ładnie światła, traci swoją urodę i kolor.
Znów mierzyłam czas - całość powstała w 2h30min, z czego znów 30 min zajęło mi skręcanie podwójnej nitki.
Zanim wzięłam się za nowości zdjęłam ze szpulki pojedynczą nitkę merynosa, która odleżała swoje, czekając na dofarbowanie czegoś w żywszym kolorze. Pokazywałam ją w formie zawijaska tutaj. Teraz już pewnie niczego do niej nie dokręcę i tak się zastanawiam... może nada się do czapki z wrabianym wzorem? Trochę boję się używać singli, w dodatku merino, ale może w czapce z jakąś mocną nitką trochę pożyje?
Poza tym zakupiłam sobie kolejną lekturę do poduchy :) Przy okazji poćwiczę mój niderlandzki, który od kilku miesięcy leży odłogiem.
Pozdrawiam Was znad kolejnej czapki i życzę udanego tygodnia :)
Otóż tak właśnie będzie, bo z tymi czapkami to w ogóle mi nie przechodzi, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie - jak ich nie dziergam to o nich myślę i zdaje się, że nie ma już dla mnie ratunku...
Zrobiłam dotąd kilka modeli na podstawie gotowych wzorów i tak mnie trochę korciło, żeby spróbować po swojemu. W podjęciu decyzji pomogła mi Halina vel Healthy, która więcej miała wiary w moje siły niż ja sama :) Jeszcze raz dzięki, Halinko za impuls zwany potocznie kopniakiem :)
I tak oto powstały berety z motywami podejrzanymi u nieocenionej Alice Starmore.
Na początek wzięłam tęczową włóczkę (Zauberball) i postanowiłam sprawdzić, jak te same kolory prezentowac się będą na diametralnie różnych tłach.
Na beżu (nazywanym przez Magic Loop, ku mojej uciesze, jasnym wielbłądem) tęczowe kolory prezentują się tak:
"Jasny wielbłąd" ciemniejszy jest nieco niż na zdjęciu.
Beret wyszedł dość obszerny, ale zrobiłam to z premedytacją, żeby przetestować różne wersje fasonu.
Troszkę się odwrócę, żebyście mieli lepszy widok na dekielek ;)
Podczas dziergania wydawało mi się, że takie połączenie może być za bardzo energetyczne, ale chyba nie jest źle.
Forma tym razem bardziej "przy głowie" i dzięki temu dość elegancka mimo kolorystyki rodem z Jamajki ;)
I jeszcze "wheel" czyli dekielek:No i ostatnia próba, świeżo ściągnięta z talerza ;)
Spodobała mi się ta kombinacja kolorystyczna z lekko miętowym tłem.
No i ta część beretu wygląda bardzo zacnie:
Ostatnio zapowiadałam też powrót prządki marnotrawnej.
Przędłam jak serce mi dyktowało i wyszło jak wyszło. Najpierw wzięłam się za szarości, których przedsmak prezentowałam w poprzednim poście. Finkę przędło się cudnie, ale trochę wyszłam z wprawy...
Wydawało mi się, że to singiel chociaż na 300m podwójnej nitki. Po skręceniu okazało się, że wyszło mi tego zaledwie 200m/100g. Nitka jest w dodatku niedokręcona i choć to u mnie norma, to przy takiej grubości zdarzać się to nie powinno.
A teraz trochę statystyk. Zanim usiadłam do finki miałam sporą przerwę w przędzeniu, więc na tym pierwszym motku dopiero nabierałam tempa. Całość powstała w 3h50min, z czego 30min zeszło mi na skręcaniu podwójnej nitki.
Następnie w wirtualnym towarzystwie Chmurki uprzędłam kolejną finkę, tym razem w kolorze brązowym (moorit). Miał wyjść podobny metraż, ale wyszło mniej, dużo mniej...
Jest tego zaledwie146m/100g, za to z przyzwoitym (jak na mnie) skrętem, który wreszcie pokazuje jedwabisty połysk tej czesanki. I właśnie dlatego tak mnie dręczy ten mój brak wyczucia... Źle skręcona wełna nie dość, że pozbawiona jest sprężystości, to ma inne właściwości optyczne, nie odbija tak ładnie światła, traci swoją urodę i kolor.
Znów mierzyłam czas - całość powstała w 2h30min, z czego znów 30 min zajęło mi skręcanie podwójnej nitki.
Zanim wzięłam się za nowości zdjęłam ze szpulki pojedynczą nitkę merynosa, która odleżała swoje, czekając na dofarbowanie czegoś w żywszym kolorze. Pokazywałam ją w formie zawijaska tutaj. Teraz już pewnie niczego do niej nie dokręcę i tak się zastanawiam... może nada się do czapki z wrabianym wzorem? Trochę boję się używać singli, w dodatku merino, ale może w czapce z jakąś mocną nitką trochę pożyje?
![]() |
| Jolijn Copier - "Baretten Breien" |
Pozdrawiam Was znad kolejnej czapki i życzę udanego tygodnia :)











